*57* Nieudany serniczek i brzydkie zdjęcia

21:29

Wczoraj mnie nie było, ponieważ śniadanie zostało zjedzone w okropnym hotelu w Szczecinie- szkoła znowu zabrała mi weekend. Kolejne dni wyciągnięte z życiorysu.
Ale dzisiaj już jestem.
 A śniadanie byle jakie, na szybko. Miał być serniczek gotowany, ale z tego chyba bardziej zupa wyszła... Nieważna. Ważne, że dobre było.

A dzisiaj cała niedziela spędzona przy książkach- trzeba nadrobić te wszystkie zaległości. Ale jakoś dam radę.

gotowany dyniowo-jabłkowy serniczek z gałką muszkatołową i cynamonem: kostka gorzkiej czekolady



Mam nadzieję, że dzisiaj będzie dobrze. Bez awantur, kłótni, krzyków, przykrości. Słoneczko za oknem proszę, rozświetl moje życie.

Spokojnej i słonecznej niedzieli!
Zuzu*

You Might Also Like

6 komentarze

  1. byle jakie? nie, z pewnością nie byle jakie :) gałka muszkatołowa mnie intryguje tutaj, ciekawa jestem połączenia tych smaków :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zdecydowanie wolę pieczony, chociaż może moje jedyne podejście do gotowanego było złe? Chyba będę musiała do niego wrócić...
    Miłego dnia w takim razie, trzymam kciuki, żebyś całą niedzielę była uśmiechnięta xx

    OdpowiedzUsuń
  3. czemu "okropnym" hotelu?

    OdpowiedzUsuń
  4. Spróbuj kiedyś zrobić wieczorem i schować do lodówki - przez noc serniczek trochę tężeje i jest gęstszy ;)
    Czemu tyle negatywnego podejścia u Ciebie? Podejdź do życia z uśmiechem i spokojem, a to samo dostaniesz w zamian :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zupa też dobra! ;D mi się zwarzył, jak próbowałam zrobić. ;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Etykiety

Subscribe