*165* Zostałam pozbawiona...

23:02

...aparatu fotograficznego przez mojego kochanego Tatę, który porwał go na targi do Monachium... Przez to nie będzie dzisiaj żadnych zdjęć z Londynu (bardzo przepraszam!), a rano musiałam się ratować telefonem (za brzydkie zdjęcia też przepraszam...). Jak tylko dostanę aparat z powrotem, nadrobię zaległości :)

Ale takiego omleta to nigdy nie zrobiłam! Nawet pomimo przypadkowego sypnięcia pół paczki przyprawy korzennej był przepyszny!


gryczano-korzenny omlet z nektarynką, podany ze śliwkami duszonymi w syropie klonowym i przyprawie korzennej

mogę jedynie ''pochwalić'' się zdobyczami z Londynu
niestety babeczki nie są wegańskie...
krem ciasteczkowy ''Lotus''/ dżem malinowy ze ''Alice Shop'' w Oxfordzie (wegański)/ Reese's (pewnie będą dla siostry, chociaż jedną spróbuję)

Otoczona tyloma wspaniałymi osobami (jakby ktoś nie wiedział, mam na myśli Was :*) czuję, że jakoś dam radę i uda mi się w końcu odnaleźć szczęście i ''harmonię'' ze sobą.
Szczere wiadomości, chwilowe, przypadkowe spotkanie i minuta rozmowy, naprawdę potrafią zdziałać cuda i przywrócić mój sposób myślenia na właściwy tor :)

Uśmiechniętej  soboty!

You Might Also Like

18 komentarze

  1. Piateczka, ja też zostałam pozbawiona aparatu, ale jakoś sobie radzimy! A ten omlet wygląda pięknie, taki puszystyy i jak powiesz mi, że jest wegański to nie uwierzę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Omlet musiał smakować cudownie, ja dziś jadłam podobne śniadanie, bo placki (także z mąką gryczaną z brzoskwiniami).
    A londyńskie zdobycze są super, zwłaszcza ten krem ciasteczkowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pff, zdjęcia.. smak tego omleta :D
    Ej, te babeczki są pyszne, więc koniecznie spróbuj! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaa ten krem ciasteczkowy rządzi, w Belgii za nim szalałam :D
    Może niezbyt zdrowy skład, ale kurcze czasem warto <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam ten krem ciasteczkowy i w Reese's też się zaopatrzyłam. Nie rozumiem czemu ty miałabyś ich nie zjeść. Lubisz czekoladę? Lubisz masło orzechowe? To pokochasz Reese's! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pół paczki przyprawy korzennej musiało dodać genialnego aromatu! :D
    Od jednej nie umrzesz, więc próbuj! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale przywiozłaś genialne pamiątki. :D Chciałabym spróbować Reeses.

    OdpowiedzUsuń
  8. pewnie, dasz sobie radę z wszystkim, bardzo mocno w to wierzę! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo! Też mam Lotusa, tylko że z Polski, z Kuchni Świata :P Jest boski, ale lepiej otwórz jak będzie zimniej, bo teraz to nie ma TEGO WYJĄTKOWEGO nastroju! Chyba że nie możesz wytzymać co zrozumiałe, ja też nie wytrzymałam i otworzyłam, a krem czeka na zimę :P

    OdpowiedzUsuń
  10. A tak, rzeczy z nadmiarem przyprawy korzennej zdecydowanie są najlepsze <3 A jaki puchaty ten omlet! Dobrze, że masz pozytywne nastawienie, oby tak dalej! I pamiętaj, że zawsze możesz pisać, jak tak razem paplamy, to mi też poprawia się humor :>

    OdpowiedzUsuń
  11. omlecik pysznie wygląda, a zdobyczy zazdroszczę :)
    Zapraszam:
    http://nackany-zeszycik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Reeeeseeeee'ssss *o* Podziel się!

    OdpowiedzUsuń
  13. mnie to się zawsze przyprawy przesypie :D ale zdobycze , mm!

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne pamiątki, takie lubię najbardziej :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej kochana :* Dziękuję za Twój przemiły komentarz :) Takie słowa naprawdę dodają skrzydeł! Cieszę sie, że mogłam Cię inspirować i że nadal ze mną zostajesz.
    Następnym razem daj znać, jak będziesz w Anglii! :)

    A ten omlet ma idealną grubość - nie mówiąc o pełni jesiennych aromatów!

    OdpowiedzUsuń
  16. Mniam mniam ja chce te ciasteczka zjeść <3

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Etykiety

Subscribe